samochodzik-i-templariusze-youtube Nowe Przygody 1970 - lewo
   


"Pan Samochodzik i templariusze" - ciekawostki


Recenzja / Wydania / Ciekawostki / Zmiany /


        Przy czytaniu można zwrócić uwagę na wszelkie błędy, czy niedociągnięcia autora.
        Oto co można zauważyć w "Templariuszach":

  1. Chłopcy przynoszą Tomaszowi gazetę z artykułem nieznanego autora, kończącym się słowami "Tam skarb twój, gdzie serce twoje". Ten czyta je na głos, w tym momencie chłopcom rozgorzały oczy i powiedzieli kilka zdań, z których wynikało, że nigdy hasła nie słyszeli, a przecież na pewno znali już treść artykułu.
  2. Tomasz opowiada harcerzom o odnalezionym dokumencie na temat skarbu: kopia listu z 1339 roku do Wernera von Orselna, który zginął w 1330 roku. Mówi też, że kopia nie jest podpisana, ale można wywnioskować, że list pisał Piotr z Bolonii. Sądzę, że kopia powstała równocześnie z listem (najprawdopodobniej w roku 1329 - czyli chodzi o zwykłą literówkę, którą powinna wyłapać korekta), bo po co byłoby sporządzać kopię listu w 9 lat po śmierci adresata? Według mnie oryginał został wysłany do wielkiego mistrza, natomiast kopia pozostała w archiwum u templariuszy.
  3. Czy Sokole Oko nie wie, kim jest jego ojciec? Według informacji podawanych w "Wyspie Złoczyńców", jest synem leśnika, jednak tu na biwaku w Miłkokuku, podczas rozmowy z kolegami mówi: "Mój ojciec pracuje jako majster w fabryce bawełnianej. Interesują go tylko maszyny. W domu ciągle mówi o swoich maszynach..."
  4. Pierwszy list od Malinowskiego informuje Petersenów, że rano (bez określenia godziny) w kapliczce znajdą dokument, za który mają zapłacić 3000 zł. Tymczasem urządzając zasadzkę Tomasz twierdzi, że Malinowski zapewnił, iż o 5.00 mogą ten dokument odebrać.
  5. Po uwolnieniu Tomasza z celi Kiejstuta, wracając do obozu spotykają Karen Petersen, która pyta czy odnaleźli już skarb templariuszy. Na to, nie czekając na przetłumaczenie (jak to zwykle było przy rozmowach z Karen) wyrywa się z odpowiedzią Wiewiórka, który ni w ząb nie rozumie po angielsku.
  6. W Kortumowie Tomasz wchodzi do studni, (która ma kształt lejka zwężającego się ku górze), aby ratować zamkniętą w lochu Karen. Ktoś przecina linę i Tomasz wpada do wody, potem przesuwa się do ściany i znika z pola widzenia "dowcipnisia". Uważam, że studnia miała raczej ściany rozszerzające się od samej góry (czyli miała raczej kształt stożka), a nie pionowe i dopiero od pewnej głębokości ukośne, gdyż Tomasz opuściwszy się przy pierwszej próbie na cztery metry już mówi, że "ściany wokół mnie rozszerzały się lejkowato". A przede wszystkim nie mogły się one rozchylać pod zbyt dużym kątem, bo uniemożliwiłoby to wejście (po zwisającej swobodnie linie) do tajnego korytarza na głębokości dziewięciu metrów. Pamiętajmy przecież, że mieli z niego korzystać średniowieczni rycerze, podczas oblężenia, obciążenie zbroją, mieczem, może i tarczą... Nietrudno jednak zauważyć, że w takiej studni ktoś patrzący z góry nie być może ma kłopot z trafieniem kamieniem w kogoś przy ścianie, ale z pewnością widzi całe dno.
  7. Karen zauważa, że ornament w podstawie chrzcielnicy tworzy znak "Bądź czujny", tymczasem trzy poprzecznie ułożone kreski oznaczają "Na poziomie ziemi" (jak wynika z jej własnych objaśnień, udzielonych na Kozim Rynku).
  8. Po wejściu do komnaty pod podłogą kościoła, w której zamurowany jest skarb, Tomasz zauważa, że wokół znaku wskazującego miejsce jego ukrycia zaprawa jest nieco jaśniejszej barwy, co według mnie jest naciągane, ponieważ skarb był ukryty niemal współcześnie z budową korytarza, za to od tamtej chwili do odnalezienia upłynęło 650 lat.
  9. Przed wejściem Tomasza do tej komnaty czytamy: "Spojrzałem na zegarek. Dochodziła trzecia nad ranem. Prawie cztery godziny znajdowałem się w podziemiu." (co się mniej-więcej zgadza, bo wszedł tam nieco po 23.00). Po krótkich oględzinach odnajduje tam skarb - przy okazji pisząc na ścianie ołówkiem, że zdarzyło się to o piątej nad ranem (a powinno być chyba właśnie o trzeciej) - siłuje się z płytą zamykającą wyjście, czyli może godzinę później wychodzi z kościoła i płoszy kościelnego, który zamiatał podłogę. Myślę że o 4.00 żaden kościelny by się na to nie zdobył. Za to jeśli przyjmiemy, że Tomasz wszedł do komnaty o 5.00 rano - kościelny zaczyna pasować, ale z kolei czas spędzony w podziemiu zbytnio się dłuży - wynika z tego, że dwie godziny oglądał ściany piwnicy. Możliwe, ale z opisu to nie w każdym razie nie wynika.